Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moja książka Córka Farmera
Autor Wiadomość
Intensive Offline
Junior Member
**

Ilość postów: 4
Dołączył: Jul 2010
Reputacja: 0
Post: #1
Moja książka Córka Farmera
Córka Farmera
Rodział I

Od zawsze, wszyscy uważali ją za dziwaczkę. Od lat zastanawiała się, dlaczego? Czy to przez to, że zajmowała się farmą, czy też powodem było jej pochodzenie? Zgadza się. Miley była pół amerykanką, a pół latynoską. Jej korzenie sięgały nawet przodków z Włoch czy Francji.
Nie była ona zwykłą siedemnastolatką. Było w niej "coś",jak to ujmowali niektórzy z wioski. Burza ciemnych włosów, zielone oczy, piegowata twarz i mały, koci nosek odróżniały ją od reszty dziewczyn. Zawsze uśmiechnięta i ubrana w poplamione ogrodniczki. Nie interesowała ją moda czy show biznes. Nie chciała być popularna i sławna. Po co to komu? Idąc na ulicy, musiałaby chować się pod ciemnymi okularami, jeśli chciałaby spokojnie przejść na drugą stronę ulicy. Miley była realistką. Nie wierzyła w żadne czary mary, fiku miku. Nie udawała kogoś, kim nie była. Zawsze znała swoje miejsce w grupie. A właściwie była typem samotnika. Na przerwach śniadaniowych siedziała w kącie, zajadając kanapkę z marmoladą.
Sama zajmowała się farmą i zwierzętami. U ojca wykryli raka wątroby. A siostra, no tak. Miley miała siostrę. Jessie była niską blondynką i kochała imprezować. Nocami balowała, a za dnia odsypiała nieprzespaną noc. Poza nimi dwoma, była jeszcze ciotka Sara. Pulchna szatynka.
Wybiła północ, a Miley jeszcze pisała w pamiętniku. Wyjrzała przez okno i zobaczyła Jessie idącą pod ramię z jakimś chłopakiem. Przyjrzała mu się baczniej i oniemiała. Wysoki blondyn. Ozzy!-krzyknęła w myślach, rzuciła "lekturę" i zbiegła na dół. Szła szybkim krokiem przez podwórze. W końcu przystanęła i złożyła ręce.
-Co to ma znaczyć?-mruknęła-Najpierw Christina i Jersey, a teraz on? Mój jedyny przyjaciel? Dlaczego ty mi wszystko zabierasz?!-wrzasnęła. Siostra uśmiechnęła się parszywie i wybełkotała:
-Uspokój się. My tylko...-nie dokończyła, tylko pocałowała zdezorientowanego chłopaka. Miley naszły do oczu łzy. Odwróciła się na pięcie i pobiegła w stronę lasu.
Słońce zaczęło świtać, a dziewczyna wstała z kępy paproci. Otrzepała się i ruszyła w stronę domu. Bez słowa weszła do kuchni i zabrała się za jedzenie. Grzebała w jajecznicy, a ojciec zmarszczył czoło i spojrzał na nią znad talerza.
-Wszystko okej?-zapytał z troską w głosie. Miley podniosła wzrok i powiedziała drżącym głosem:
-W jak najlepszym porządku.
Michael westchnął i zaczął:
-Lekarze powiedzieli, że z farmy nici. Musimy się przeprowadzić.
-Jak to?
-Wyprowadzamy się do Nowego Jorku.


+ Rozdział II



Samochód zatrzymał się przy jednym z białych domów. Miley wysiadła z auta i ruszyła w jego stronę. Ostrożnie weszła po marmurowych schodach i rozejrzała się po ganku. Biała farba łuszczyła się, a drewno było spróchniałe. Dziewczyna pchnęła lekko drzwi, a te z hukiem opadły na ziemię. Wnętrze domu nie przypominało go z zewnątrz. Meble były starannie wyczyszczone i wszystko lśniło. W tejże chwili poczuła niesamowity odór. Stęchlizna.


Dziewczyna szła szkolnym korytarzem ze spuszczoną głową. Czuła na sobie wzrok wielu osób. W pewnym momencie jej książki spadły na ziemię. Skłoniła się, aby je podnieść. Kilku chłopaków zaczęło gwizdać uwodzicielsko. A ona szybkim krokiem ruszyła w kierunku klasy.
-Witam.-nauczyciel wręczył jej plan zajęć-Hej,hej!-starał się uciszyć młodzież.-To wasza nowa koleżanka, Miley Trumnic. Zajmij miejsce obok..-wzrok zatrzymał na niskim brunecie z kolczykiem w brwi-usiądź koło pana Marcela. No już, wypluj gumę.-zwrócił się do chłopaka. Dziewczyna wykonała polecenie nauczyciela i już po chwili siedziała w ławce. Brunet przyglądał się jej z pogardą. Kiedy zadzwonił dzwonek, towarzysz zerwał się i podbiegł do białowłosej. Szeptali coś między sobą. Dziewczyna podeszła do Miley i wyciągnęła rękę.
-Hejka. Fajne ogrodniczki.
-Mniej sarkazmu?-poprosiła grzecznie.
-Okej. Nazywam się Lucy, ale mów mi Lola. A to jest Misza.
-Miley.-przedstawiła się - Czy ja Cię wcześniej nie widziałam?-zapytała znacząco Marcela.
-Taa, chyba w twoich snach - odburknął, a Lucy puściła mu wściekłe spojrzenie.
-Co robisz dzisiaj wieczorem? - nowa koleżanka nie dawała jej spokoju - Bo my wybieramy się na kręgle i się zastanawiam czy nie chciałabyś pójść z nami?
Miley zamilkła.
-Jasne. Chociaż nie, przepraszam ale nie mogę - jednocześnie zmieniła zdanie.
Misza obrzucił ją piorunującym spojrzeniem. W jego oczach rysowała się wściekłość.
-Dlaczego? - zapytała Lola.
-Wszystko okej. Muszę iść. Tata czeka z obiadem - zaczęła zbierać swoje rzeczy i po chwili mijała szkołę. Do domu miała niecałe dwie mile. Szła poboczem i oglądała niebo, gdy zza zakrętu wyłoniła się terenówka pełna młodzieży. Miley odwróciła się w ich stronę i patrzyła na całe zdarzenie. Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Pijane dzieciaki walnęły samochodem w drzewo. Dziewczyna odruchowo tam podbiegła. Większość osób zdążyło wydostać się z auta, ale ktoś krzyczał "Zostali tam!". Potem był tylko płacz i zamęt. Miley sama wyciągnęła z samochodu nieprzytomnego chłopaka. Pochyliła się nad nim i spojrzała na jego twarz. Delikatne rysy, ciemne włosy i niesamowicie jasna karnacja. Zza jego głowy, po ziemi ciekła wąska stróżka krwi. Wszyscy naokoło panikowali. Wieczorem Miley rozmawiała z Debi, koleżanką z przedszkola.
-Przy nim czułam się bezpiecznie... - wyszeptała do słuchawki, tak aby nikt nie usłyszał. Czekała na inną odpowiedź, ale jej przyjaciółka powiedziała:
-Nic dziwnego, spójrz prawdzie w oczy. Nie pasujesz tam. Będę z tobą szczera. Nigdzie nie pasujesz! Jesteś typem samotnika! Nie powinnaś była go ratować.
-Słucham?-wydawała się zdziwiona - Nie mogłabym go tak zostawić!Ale ty na pewno -
krzyknęła do słuchawki i ją rzuciła. "O boże! To pierwszy objaw agresji!" - pomyślała. Wtedy do kuchni weszła siostra:
-Spokojnie mała - wybełkotała.
-Piłaś! - naskoczyła na nią Miley. Jessie zaśmiała się i opadła nieprzytomna na kanapę. "Oczywiście, wszyscy śpią w najlepsze tylko nie ja!"-pomyślała i poszła do swojego pokoju. Na jej łóżku siedział Rolfie. Dziewczyna pogłaskała go po głowie. Po chwili już i ona spała.

Miley szła szkolnym korytarzem,gdy ktoś złapał ją za ramię. Odwróciła się. Przed nią stał chłopak,którego uratowała.
-Dzięki. - mruknął - Dzięki Tobie jeszcze tu stoję.
Dziewczyna przyglądała się mu, a on szybkim krokiem odszedł. Wtedy Miley znowu miała towarzystwo. Lola i Misza wyrośli jakby spod ziemi.
-Cześć! - powiedziała wesoło Lucy natomiast Marcel nie odezwał się w ogóle - Słyszeliśmy, że uratowałaś Kurta. To miło z twojej strony, ale to jest kompletny frajer. "Aaa, jestem mistrz unio!" - zacytowała go przez co Miley się zaśmiała.
-Skąd jesteś? - Misza zapytał. Dziewczyny spojrzały na niego.
-Z Wisconsin.
-Masz rodzeństwo?
-Siostrę.
-Rodzice?
-Ojciec, mama nie żyje! Coś jeszcze!? - krzyknęła i odbiegła. Lola pobiegła za nią i ją zatrzymała.
-Przepraszam za niego... On nie chciał... Tak mi przykro... - powiedziała jednym tchem dziewczyna.
-Do jasnej cholery! Nie potrzebuję niczyjej litości! I co z tego, że nie żyje moja mama, skoro to i tak nic by nie zmieniło?! Zawsze będę dziwadłem!
Lucy słuchała wszystkiego uważnie:
-Nikt nie mówi, że jesteś dziwna... Wiesz.. To dużo zmienia... - Miley spojrzała na nią uważnie. - Wiem jak to jest żyć bez matki. Odeszła ode mnie i mojego brata, kiedy miałam pięć lat,a on osiem. Jakoś sobie musieliśmy radzić... Nikt nie mógł dowiedzieć się, że mieszkamy sami...Rozdzieliliby mnie i Shane'a. On pracował, ja sprzątałam i gotowałam. Ale ktoś doniósł... Policja przyjechała w nocy... Było ciężko, ale wygraliśmy i nie rozdzielili nas. Wręcz przeciwnie... Dołączyli do nas Miszę i przydzielili opiekuna. Udało się nam.. Nie przejmuj się...
-Gdzie on teraz jest? - zapytała Miley, ale po chwili pomyślała że źle zrobiła.
-Wyjechał na studia. Niebawem wróci, to go poznasz - uśmiechnęła się.


+ Rozdział III



Dziewczyny siedziały w kuchni i zajadały się kanapkami, gdy zadzwonił telefon Loli. Odebrała z ociąganiem.
-Hej! Jasne, już jadę. - mówiła do słuchawki. Po chwili się rozłączyła.
-Shane wrócił. Jedziesz ze mną? - rzuciła na odchodnym.
-Nie - Miley uśmiechnęła się i zamknęła drzwi za koleżanką.


Lola i Miley szły razem chodnikiem, a za nimi szedł Misza, który starał trzymać się z boku. Trumnic schyliła się po błyszczyk, który jej spadł, gdy ktoś stanął naprzeciw niej. Miley wyprostowała się i ujrzała opalonego bruneta. Był wysoki, miał głęboko zielone oczy i krótko przystrzyżone włosy. Dziewczyna przyjrzała się mu, a on jej. Nagle "boski" zaczął się śmiać i wyciągnął rękę w stronę Miley. W jego dłoniach pojawiła się słoma.
07-08-2010 11:23 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Laureniaa Offline
Lestat's Queen
******

Ilość postów: 154
Dołączył: Jan 2010
Reputacja: 0
Post: #2
RE: Moja książka Córka Farmera
Zaczyna się ciekawie.
Czekam na dalszy ciąg, ale:
Po myślinikach spacja. Przed też.
Rozdziały są bardzo krótkie, mimo, że możesz je rozwinać bardziej. Opis farmy, głębsze przedstawienie postaci siostry i ojca. A gdzie jest matka?
Chcesz szybko wskoczyć w akcję, stąd nagle przeprowadzka. Ale mogłabyś wcześniej opisać, co bohaterka myśli o farmie.
Rozdział drugi. Stęchlizna i farba a nagle szkoła... Nic nie rozumiem.
Nauczyciel raczej nie mówi do uczniów na pan/pani. Znaczy mówi np. Pan Kowalski, ale raczej nie pan Jan.
Po jednej lekcji jest dzwonek i wszyscy idą na obiad?
Scena z wypadkiem też jest niejasna. Wybacz, ale jakbym zobaczyła wypadek to zaczełabym krzyczeć, panikować, biegać, a Ty to pominęłaś.
Rozmowa z koleżanką też jest dla mnie dziwna. A następna rozmowa z Lolą i Miszą to już totalne nieporozumienie. On ją wypytuje. Ok. Pyta o matkę, ok. Ona odpowiada ale to już nei jest ok. Bo on jej nei okazuje litości, której ona nie chce. On tylko zapytał. Tak się nei reaguje na pytania.
Następny rozdzial. Dialog również dziwny.
- Jesziesz?
- Nie.
i tyle?
Zdecyduj się też czy nazywasz ją po imieniu czy po nazwisku bo brzmi to dziwnie. No i nadużywasz imienia Miley. Możesz mówić brunetka, dziewczyna, nastolatka i milion innych określeń.
Przeczytałam do końca i uważam, że pierwszy rozdział jest ok, ale drugi i trzeci wypadł dziwnie.
08-23-2010 02:28 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz 


Skocz do: