Ta część była trochę dziwna, zwłaszcza dlatego, że Edward zostawił Bellę (jakby nie wiedział, że ona i tak będzie wpadać w tarapaty

), ale nie tylko przez to. Bells stała się robotem, zombie w skórze osiemnastoletniej dziewczyny. To mi się nie podobało. Szybciej by jej przeszło, gdyby płakała, użalała się nad sobą itp., ale znajduje sposób na kontaktowanie się z Edwardem - ADRENALINA. Tak zaczyna spotykać się z... Jakiem. I odtąt fabuła spowrotem zaczyna mi się podobać. Ich wspólne spotkania, naprawianie motorów, nauka jazdy. Black jest drugim, dla mnie, najlepszym, męskim bohaterem książek Meyer. Potem sprawa się komplikuje. Jake staje się wilkołakiem i nie może o tym mówić Belli, co bardzo utrudnia sprawę. Ta część bardzo mi się dłużyła, aż do momentu, gdy Bell wreszcie się domyśla i powiadamia przyjaciela.
Oczywiście komplikacji jest więcej, np. miłość Jaka do "dziewczyny wampira". Ona uważa go za przyjaciela, a on coraz bardziej okazuje jej co naprawde czuje. Nie wiem, czy na miejscu Jacoba walczyłabym dalej. Dziewczyna mówi wprost, że to tylko przyjaźń, a on nic. Hihihi

, jest baaaaardzo wytrwały!
Przychodzi czas, kiedy Bells nie wie już co robić. Motory - odpada, łąka - nic nie dała, więc... SKOKI Z KLIFU. Nie skoczyłabym tak w życiu, starch, ale ona to zrobiła. OK, przeżyła, ale co to za sobą ciągnęło. Przyznaję, że gdyby nie to, nigdy nie wróciłaby do Ediego, a to jego chciałam widzieć przy jej boku

. Przyjeżdża Alice, potem jej wizja, a na koniec informacja od Rose. Bella trafia do Volterry, i to jest chyba najlepszy moment tej książki. Ratuje Edwarda i wszyscy są szczęśliwi

, niestety Aro chce ich widzieć. Tak trafiają do "królewskiej rodziny wampirów". Volturri bardzo mi się spodobali, a najbardziej Jane, z jej mocą zadawania bólu (choć dar Alice czy Edwarda jest znacznie lepszy

). Na szczęście Aro, Marek i Kajusz wypuszczają ich nie zadając żadnych ran (no oprócz tego jak Jane obdarowała Edwarda bólem). Zakochani wracają bezpiecznie do Forks...
Podczas wizyty we Włoszech uratowała ich Alice. Jej dar przewidywania przyszłości bardzo im pomógł. Widziała jak Bella zostaje "krwiopijcą". Bell, po tym jak się dowiedziała, nie daję za wygraną. Edward ma ją zmienić i już! A on, no cóż, jak chyba każdy mężczyzna chce czerpać z tego korzyści (jakby takie korzyści jak Ed czerpał każdy mężczyzna to niech sobie czerpią

)) Stawia warunek... za mąż pójścia, co niestety nie podoba się jego ukochanej. Uważa, że jest za młoda. Co jak co, ale w wieku 18 lat to i ja nie wyszłabym za mąż, chyba, że miałabym taką sytuację jak Bella.
I tak kończy się książka, jeśli nie liczyć "kabla" Jacoba, który wygadał cała sprawę z motorami

...
Ogólnie rzecz biorąc: od rozstania Belli i Edwarda do spędzania czasu z Jakiem - bardzo nudno, od spędzania czasu z Jakiem do przemiany w wilkołaka - ciekawie, od przemiany w wilkołaka do domysłów Belli - nudno, od domysłów Belli do przyjazdu Alice - ciekawie, od przyjazdu Alice do końca książki - bardzo ciekawie...